„Wojna, wojna nigdy się nie zmienia”– słowa aż same cisną się na usta w chwili, gdy wrzucamy Fallout: New Vegas do konsoli. Dosłownie po minucie wita nas nimi sam Ron Perlman, któremu już od lat przypada rola narratora popromiennej pustyni. Jest dobrze – pomyślałem w momencie gdy moje ciało przeszył dreszcz, a z głośników rozbrzmiała dziwnie znajoma muzyka. I faktycznie, nutkę Morgana można wyczuć od razu, co już samo w sobie zapowiada swoisty powrót do przeszłości. A był to dopiero pierwszy krok w podróży zgotowanej przez „osławione” z różnych powodów studio Obsidian. Co by jednak o ich wpadkach kulinarnych nie mówić, skupmy się na smacznym kąsku, jakim niewątpliwie okazało się New Vegas. Co takiego prócz masy gekonów zarzucono tym razem na ruszt? (czytaj dalej…)